15

tak wyglądam

tak wygląda

ostatni dzień roku

w moim portfelu

kilka rzeczy

dosłownych faktów minimalnego życia

bilet czysty

negatyw naświetlony wczorajszym wieczorem

dokument wpłaty niewiadomego pochodzenia

trzy daty spóźnionego odbioru wygranej na szczęśliwym losie

obraz najbliższej osoby

karta z pustego rękawa

papier i drobne żelastwo o umownej wartości

tak wygląda

tak wyglądam

na przełomie daty

ostatniego dnia roku

nie zatrzymuj mnie

nie zatrzymuj mnie

nie hamuj

jak uciekam

przed życiem zwiewam

chłopiec we mnie

niedojrzały

jest

zielony ze strachu

przed przyszłością

przed nadmiarem

biec chcę szybko

nie zwolnię ani kroku

gdy głos we mnie

pędzi

wrzeszczy

odgaduje rzeczy za kilkanaście lat

odpycham się od tego o czym rozsądek myśli

bez dnia przerwy

dojrzeć

spojrzeć z wysoka

wydorośleć

oprzeć się i być oparciem

chłopiec

we mnie

uciekać ciągle chce

wybijając szyby

krzycząc

wyjąc

rycząc

chce powrotu pod obrus biały

chce kryjówek na śmieciach starych

zakopał wiedzę o stresie

w dolach po-bursztynowych

wśród liści złotych

głupi powrót

ucieczka trwa

w glosie chłopca który nakrywa się kołdrą dziecinnego niepokoju

WIERSZE

wiersze

między płotami

wyciągam z dziur i przerw

z drzazg

szczebelki i obserwacje

zbieram je

nie lubię przestawiać się

przy ulicy

miejsca w ogrodzie

zamieniam się w płot

materiał drewniany

odzywaj się do mnie

potrafię

potrafię być drewnem

gdy coś się dzieje

gdy mocno wieje

gdy śniegi skrzypią

gdy pada deszcz

dzieje się więcej

dzieje się mniej

z czasem

z zebranym materiałem

wystukuję historie krótką

ołówkiem

kontemplując z drewnem

wiersze

wiersze…

NIE WIEM

nie wiem

nie wiem

czy próżnią jestem

pustym balonem

przebijającym się codziennie

co noc

pusty i martwy

gdy nic nie robię

gdy spadam na podłogę

nie wiem

nie wiem

czy coś robię w próżni

czy próżnia jest we mnie

RAZ NA KILKA CHWIL

raz na kilka chwil

raz na kilka dni

wypadam z drogi

żeby rozbić się

odświeżyć nałogi

nie zbierać się

hamulce odpiąć od nóg

skłamać do życia

skłamać do siebie

nie odbić się w szybach

zatruć rozum swój

powiedzieć nic

nie stać

nie spać

nie widzieć

zaślepić siebie

rozczarować innych

raz na jakiś czas

wypaść z drogi

żeby rozbić się

TYLE LUDZI

tyle ludzi

przedziałów

wdechów i oddechów

powietrze

tyle tlenów

płuc zepsutych

twarzą w twarz

twarzą w

uśmiechem wprost

ustami bliżej

myślami dalej

rozmowy

żyjące oczy

wpatrzeni w siebie

w szybach kominy

czerwone światła

skóra przeżyta

pod spodem

nic prostego

zaszyty porządek

najkrótszej drogi

niedoskonałości

niedoskonałości

tęsknię za wami

za paprochami w oczach

na papierze starym

pożółkła starość

jeszcze z wczoraj ją pamiętam

mam to przed sobą

schowałem

przynoszę

kartki niedoskonałości

z czymś o sobie

bez techniki krystalicznie odwzorowanej

bez połączeń cyfrowych

bez dzielenia się publicznie

niedoskonałości z szuflady

wyblakłe kolory

nieidealny świat

taki jaki miał być

tak

płaszczyzny

płaszczyzny

zapis organizmu

ruchów wody

ciała

tafli odbicia

grzyw spienionych

nurtów ciepłych

nurtów zimnych

zdarzeń wielopoziomowych

brzeg

wyjście

piasek

liście

drzewa

płaszczyzny poziomów

ruch powietrza

zderzenie mas

deszcz

grad

promienie słońca są zbyt nudne żeby dawać im więcej miejsca

skóra człowieka

dusza i myśli

na poziomach natury

podobieństw szukać wiele

LUDZIE

ludzie

ciągle ludzie

jak litery drobnym makiem spisane w moim notesie

powyginane

mówiące

punkty

slupy

skupiska

myśli

emocje

nastroje

chmury cielesnych

chmury duchowych

ludzi

widzę zanim się obudzę

śnię też

ludzi

nie pamiętam twarzy

WRAŻENIE

wrażenie

moje

gdy cokolwiek robię

cokolwiek ważnego

małego

nieistotnego

dla mnie

w kontakcie

na polu wzroku

czuję

bliskie patrzenie na ramieniu

gdy odwracam się

nie widzę

czuję

zawsze tak samo

patrzy

patrzysz może

wiem że jesteś

gdy coś robię

gdy pilnujesz mnie

gigancie

poprzednie życie

i to życie

czy następne

moje

wrażenie